lubicie podróżować? zapewne każdy marzy o udanym dwutygodniowym urlopie nad morzem lub w górach, tylko czy aby jedno miejsce to nie za mało? gdyby tak porównać turystykę i podróżowanie, to pierwsze kosztuje około 1500zł za te dwa tygodnie w jednym miejscu, a to drugie około 200-300zł a i przeżycia niesamowite. Zamiast pakować wszystkie ciuchy w jeden plecak ze stelażem to mozna zapakować kilka podstawowych rzeczy a resztę kupować np w sklepach z tanią odzieżą. no i transport, jak wybierzemy autostop to wyniesie nas to 0zł i można poznać tylu fascynujących ludzi, rozmawiać z nimi, czasem nawet wymieniać się numerami telefonów albo umawiać się na wspólne podróżowanie. Jedynym minusem jest niechęć kierowców do zatrzymywania się. Widzą że autostopowicz ma kartkę np "Warszawa" i jadą w tę stronę, nie chcą się zatrzymać. czy musi obowiązywać stereotyp że ktoś kogoś okradnie lub zabije? kiedyś nie było z tym problemu, ludzie chętnie się zatrzymywali, a dzisiaj każdy sobie. Najwięcej tego typu kierowców jest w Poznaniu, tam można czekać nawet 14 godzin aż się cokolwiek złapie. Ja czekałem 8 godzin, co było strasznie męczące, kierowcy widząc mnie śmiali się lub machali myśląc że robię to dla jaj, nawet kierowca który się zatrzymał po tych ośmiu godzinach potwierdził że Poznaniacy to straszne sknery i prawie nigdy się nie zatrzymują, pogadaliśmy dużo o podróżowaniu, okolicznych gwarach i tradycjach, niestety zbliżał się koniec podróży z tym kierowcą. gdy dojechałem do starego Konina(kierowca podpowiedział żebym mówił stary/nowy, mieszkańcy będą bardziej przyjaźni) było już po 21, ciemno, na szczęście blisko stacji, obok ulicy "bez nazwy", kolejne piękny absurd. Nie musiałem długo czekać, zatrzymał się miejscowy który podwiózł mnie 30km. Pokazał mi po drodze sarny które skubały trawę przy samej jezdni, niektóre czasem stoją na drodze, tak się przyzwyczaiły do szosy że nie boją się samochodów. ten kierowca dowiózł mnie do miejscowości Koło, przy poBliskiej stacji. i co tu robić po 22 gdy ma się 2zł w kieszeni? na co wydać? poddać się, czy łapać dalej? jeżeli jesteś pod latarnią i jest miejsce do zatrzymania się to stój, i czekaj na samochód, może któryś z kierowców będzie jechał do miejsca docelowego lub parę km dalej, podchodź i pytaj się kierowców czy jadą w twoją szosą w twoim kierunku. I tak stałem z kartką, zjadłem kilka herbatników żeby chociaż trochę się posilić, woda leżała obok, piłem bardzo dużo, w dzień było ponad 30st, w nocy zaczęły dokuczać komary. po kilkunastu minutach nudnego stania i błagania aby ktoś się zatrzymał usłyszałem gwizd ze stacji, jakiś dziadek zapytał czy jadę do Warszawy, no to odpowiadam że tak, a on na to "pakuj się", nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście,w dodatku jechali w okolice mojego miejsca zamieszkania.
podróż była męcząca, ale poznałem wielu ludzi, jechałem różnymi samochodami i wydałem zaledwie 5zł- na jedzenie i wodę, dodatkowo dowiedziałem się wielu rzeczy których bym się nie dowiedział w pociągu, pksie, własnym samochodzie.
dlatego zabierajcie nas na stopa:]
macie jakieś fajne historie z autostopem? to piszcie, odpowiem też na każde pytanie.










